Tygodnik „Motor” – 1959, nr 35 – „Mikrusem na szlaku latarni morskich”

MIKRUSEM NA SZLAKU LATARNI MORSKICH

Zdecydowałem się, choć znajomi przy omawianiu planów urlopowych z powątpiewaniem kręcili głowami, uważając, że Mikrusem dalej niż poza Łowicz nie dotrę. A mnie nięcił miraż beztroskiej włóczęgi szlakiem latarni morskich. Trzeba było widzieć miny niedowiarków, gdy Mikrus z właściwą sobie hałaśliwością zameldował się pewnego sierpniowego poranka na wybrzeżu… dość odległym od Warszawy, z miejsca Mikrus awansował do rangi… samochodu.

Pierwszy etap wiódł z Warszawy przez Bydgoszcz na Pojezierze Pomorskie w okolice Połczyna-Zdroju. 423 km drogi na jeden dzień, to jak na 15 niepewnych koni Mikrusa – zupełnie nieźle! Można było zresztą dotrzeć dalej, ale okolice Czaplinka i Połczyna-Zdroju urzekały pięknem. Szosa między tymi dwoma miasteczkami wije się lasem między jeziorami. Pod znakami drogowymi oznaczającymi zakręty – tabliczki: U Z, 17 Z, 13 Z, 10 Z, 19 Z. Zupełnie jak górskie serpentyny! Turyści zmotoryzowani, nie omijajcie tej trasy!

A oto już pierwsza latarnia morska! Świnoujście. Pojawienie się Mikrusa z warszawskim numerem rejestracyjnym wzbudza oznaki niedowierzania. Uwagi przechodniów niezbyt przychylne. Nie pomagają przekonywania, że bezawaryjnie dotarliśmy z Warszawy, że Mikrus zastępuje nam dom, że śpimy w nim… i to zupełnie wygodnie. Wczasowicze są zatwardziali w swoich przekonaniach. Drogi między Pobierowem (śliczne wczasowisko!), Trzęsaczem, Rewalem a Niechorzem (następna latarnia morska!) nie ma na mapie, nie ma i w rzeczywistości. Jest natomiast piach! Silnik Mikrusa pracuje na wysokich obrotach na II i I-szym biegu. Przedzieramy się bezdrożami, aby obejrzeć resztki walącego się w morze kościoła. W nocy śni się wspaniała nadmorska autostrada od Świnoujścia do Helu. Może kiedyś będzie!

W Ustroniu Morskim, Mikrus ustawiony do campingu za wałem ochronnym tuż przy brzegu. Na morzu mgła. Z odległego o 13 km Kołobrzegu słychać ostrzegawcze sygnały syreny. Nie widzimy świateł latarni w Kołobrzegu i Gąskach, natomiast widzimy, że w Ustroniu źle oznakowano jednokierunkową główną ulicę, umieszczając znaki zakazu przejazdu dla wszelkich pojazdów zamiast czerwonej tablicy z białym poziomym paskiem. Podobny błąd i w Łebie.

Warto było pojechać z Ustki (jest i tam latarnia morska!) do Łeby, choć bliższa droga przez Słupsk, Wicko znajduje się w fatalnym stanie. Wleczemy się 20-30 km/god.’.. po dziurach i wybojach. Puszcza tylny lewy amortyzator. Pocieszamy się. że podobno Girlingi też ciekną! Złe humory lopimy w Bałtyku na szerokiej łebskiej plaży, a po południu doskonalą wycieczka : wyrzutni rakietowych nad jez. łebskim oraz do latających piasków zasypujących drogę na mierzei między jeziorem a brzegiem morskim.

I znowu między Łebą a Karwią zła nawierzchnia drogi. W jeziorze Żarnowieckim myjemy się z kurzu i do Jastrzębiej Góry docieramy w pełni formy. Nocleg na wysokim brzegu ze wspaniałą morską panoramą. Rano tradycyjna wycieczka na latarnię rozewską i dojazd do Władysławowa. Tu zaczyna się nowy pas asfaltu, ciągnący się na Półwyspie Helskim aż do Kuźnicy. Pozostał jeszcze do wykończenia odcinek Kuźnica – Jastarnia.

Jastarnia i Sopot przeładowane samochodami. Pierwsze kłopoty ze znalezieniem miejsca na parking nawet dla małego Mikrusa. Uciekamy z przetłoczonego Sopotu i ustawiamy samochód obok mola w Orłowie. Doskonały camping tuż nad plażą. Wieczorem migają latarnie w Jastarni, Helu i Nowym Porcie, lśnią w morzu światła sopockiego molo.

Za Gdańskiem dwie przeprawy promem przez Wisłę: w Sobieszowie i Świbnie i już niedaleko do Sztutowa. Zwiedzając pozostałości obozu koncentracyjnego przypomina się koszmar lat okupacji. Zaskakuje ogrom obiektu i jego wielkie zaniedbanie.

A oto już i zatłoczona Krynica Morska – koniec naszej nadmorskiej wędrówki. Powrót do Warszawy przez Jeziora Mazurskie. 2370 km więcej na liczniku. 18 dni, 17 nocy spędzonych w samochodzie. Duże brawa dla Mikrusa w zupełności wystarczającego do dalekiej nawet turystyki! P.S.: W następnym numerze podamy kalkulację finansową opisanej wycieczki, jak też techniczne spostrzeżenia z wielokilometrowych przebiegów Mikrusem.

Nowe budownictwo w Jastrzębiej Górze, owszem, owszem – nowoczesne!

Codzienna poranna zamiana Mikrusa z sypialni w samochód

W okolicach Połczyna Zdroju, razem przeszło 78 zakrętów

Dla samochodów nie ma przejazdu. Lotne plaski w Łebie zasypują drogę

Mikrusa i latarnia w Rozewiu

Skan artykułu

Tekst i zdjęcia
St. Szelichowski

Tygodnik Motor 1959, nr 35.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *